Wierzyciel może obciążyć dłużnika kosztami windykacji bez jego zgody

W 2013 r. weszły w życie przepisy nowej ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. Wydaje się, że jej unormowania umknęły uwadze tak wierzycieli, jak i samych windykatorów.

Tymczasem ustawa dała przedsiębiorcom wyjątkowo skuteczne narzędzia służące dyscyplinowaniu kontrahentów do terminowej obsługi zobowiązań, jak również rozwiązania umożliwiające przeniesienie na dłużników kosztów dochodzenia roszczeń, co do tej pory było praktycznie niemożliwe, chyba że dłużnik wyraził na to uprzednio zgodę.

W pierwszym rzędzie warto przypomnieć, że transakcją handlową w rozumieniu przepisów ustawy jest umowa, której przedmiotem jest odpłatne dostarczanie towaru lub odpłatne świadczenie usług, jeżeli strony tej umowy zawierają ją w związku z wykonywaną przez siebie działalnością gospodarczą lub zawodową. Uregulowania ustawy dotyczą więc w zasadzie tylko przedsiębiorców, osoby wykonujące wolny zawód, podmioty prowadzące działalność w zakresie min. upraw rolnych oraz chowu i hodowli zwierząt czy też oddziały i przedstawicielstwa przedsiębiorców zagranicznych. Ustawa nie znajduje zastosowania w relacjach przedsiębiorca - konsument, w związku z czym osoby fizyczne zawierające umowy z przedsiębiorcami (chociażby dostawcami energii, usług telekomunikacyjnych, bankami) nie muszą się obawiać jej restrykcyjnych przepisów. Zakres podmiotowy i rzeczowy oraz wyłączenia wskazane są w przepisach art. 2-4 ustawy.

Najistotniejsze z punktu widzenia wierzycieli są jednak postanowienia art. 10 ustawy, zgodnie z którym wierzycielowi, bez dodatkowego wezwania, przysługuje od dłużnika z tytułu rekompensaty za koszty odzyskiwania należności równowartość kwoty 40 euro przeliczonych na złote według średniego kursu euro ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski ostatniego dnia roboczego miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym świadczenie pieniężne stało się wymagalne. Oznacza to, że każdy przedsiębiorca, który wyświadczył usługę lub dostarczył towar swojemu kontrahentowi i nie otrzymał w ustalonym terminie zapłaty, może bez uprzedzenia obciążyć kontrahenta zryczałtowaną opłatą o której mowa powyżej i to niezależnie od wartości przysługującego mu roszczenia. Co więcej, z literalnego brzmienia przepisu oraz wskazań zdrowego rozsądku wynika, że dłużnik może być obciążony wielokrotnością tej kwoty, jeżeli zalega z zapłatą kilku faktur wobec wierzyciela. Inne rozumienie przepisu nie miałoby sensu, gdyż terminy wymagalności poszczególnych roszczeń mogą być inne (przypadać na inne miesiące) a ustawa wyraźnie wskazuje, iż kwota 40 euro musi być przeliczana według średniego kursu euro z ostatniego dnia roboczego miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym świadczenie pieniężne stało się wymagalne. Kwota rekompensaty wyrażona w złotych będzie więc inna dla roszczeń wymagalnych w różnych terminach.

Wielu przedsiębiorców może mieć problem z praktycznym wdrożeniem nowych rozwiązań a to z uwagi na skąpą ilość informacji i brak ugruntowanej praktyki sądów i organów podatkowych w tym zakresie. Wydaje się jednak, że w przypadku podjęcia decyzji o dochodzeniu od dłużnika zapłaty rekompensaty najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie wystawienie dłużnikowi noty księgowej (obciążeniowej) na kwotę rekompensaty i równoczesne lub późniejsze podjęcie działań zmierzających do wyegzekwowania kwoty należności wynikającej z faktur powiększonej o odsetki i wartość rekompensat. Co więcej, obciążenie dłużnika zryczałtowaną kwotą rekompensaty nie zamyka wierzycielowi drogi do odzyskania pozostałych kosztów związanych z dochodzeniem należności, jednak w tym przypadku pojawia się jeszcze więcej wątpliwości. W szczególności nasuwa się pytanie, czy możliwe będzie odzyskanie od dłużnika np. kwoty prowizji zapłaconej firmie windykacyjnej. Art. 10 ust. 2 wydaje się przyzwalać na dochodzenie tego typu roszczeń, gdyż zgodnie z jego treścią, w przypadku gdy koszty odzyskiwania należności poniesione z tytułu opóźnień w zapłacie w transakcji handlowej przekroczą kwotę, o której mowa w ust. 1 (kwotę stałej rekompensaty), wierzycielowi przysługuje zwrot tych kosztów, w tym kosztów postępowania sądowego, pomniejszonych o tę kwotę (40 euro). Trzeba jednak mieć na uwadze możliwe nadużycia, gdyż nie jest wykluczone, że wartość prowizji będzie ustalana na poziomie dalece odbiegającym od rynkowych standardów tylko i wyłącznie po to, żeby dłużnik został docelowo obciążony jak największą kwotą. Pojawia się także pytanie, czy wystarczającym sposobem udokumentowania poniesionych kosztów w ewentualnym sporze sądowym będzie w tym przypadku faktura wystawiona przez firmę windykacyjną, czy też wierzyciel będzie zmuszony sporządzić własny dokument (dowód księgowy), na podstawie którego obciąży dłużnika kosztami poniesionymi w związku z umową zawartą z firmą windykacyjną. Z wyjaśnieniem tych wątpliwości przyjdzie zapewne poczekać do czasu wykształcenia się w miarę jednolitej praktyki sądowej, jak również pojawienia się odpowiednich interpretacji ze strony organów podatkowych.

Przy okazji problematyki obciążania dłużników kosztami prowadzonych działań windykacyjnych nie można pominąć również zmian dokonanych przez ustawodawcę w procedurze cywilnej. Otóż wraz z nową ustawą o terminach zapłaty w transakcjach handlowych zmianie uległ przepis art. 485 § 2a, zgodnie z którego aktualnym brzmieniem sąd wydaje nakaz zapłaty na podstawie dołączonej do pozwu umowy, dowodu spełnienia wzajemnego świadczenia niepieniężnego, dowodu doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku, jeżeli powód dochodzi należności zapłaty świadczenia pieniężnego, odsetek w transakcjach handlowych określonych w ustawie z dnia 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (Dz. U. poz. 403) lub kwoty, o której mowa w art. 10 ust. 1 tej ustawy, oraz na podstawie dokumentów potwierdzających poniesienie kosztów odzyskiwania należności, jeżeli powód dochodzi również zwrotu kosztów, o których mowa w art. 10 ust. 2 tej ustawy. Warto jednak zwrócić uwagę na katalog dokumentów, które należy dołączyć do pozwu aby sąd mógł wydać nakaz zapłaty na podstawie art. 485 § 2a k.p.c. Wśród nich jest min. umowa (przez którą należy oczywiście rozumieć umowę pisemną) a powszechnie wiadomo, że zawieranie pisemnych umów pomiędzy przedsiębiorcami jest rzadkością, zwłaszcza przy typowych transakcjach (np. sprzedaży). Przedsiębiorcy ograniczają się niemal wyłącznie do dokumentowania transakcji handlowych fakturami (rachunkami) i dokumentami wydania towaru (potwierdzenia wykonania usługi). Z tego też względu należy się spodziewać, że roszczenia wynikające z ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych będą dochodzone głównie w postępowaniu upominawczym.

Autor: Przemysław Jamróz
Oceń artykuł:

Eksport do PDFEksport do HTML    Data dodania: 2014-05-06 (Ostatnia zmiana: 2014-05-06)

Dodaj swój komentarz do tego wpisu

Imię i nazwisko (*):
Adres e-mail (*):
Email nie będzie wyświetlany na stronie
Treść komentarza (*):
Przepisz kod (*): Captcha
Powrót

Komentarze

Prawo się zmieniło, owszem ale niestety większe prawa mają dłużnicy. Żeby odzyskać dług trzeba stracić sporo nerwów i przejść batalię. Ja prowadzę małą jednoosobową firmę, czasami ledwo wychodzę na zero a zdarzyło się, że musiałam się prosić o zapłatę swoich należności. A w dwóch przypadkach musiałam skorzystać z windykacji (pomogli mi w vindicat.pl/). Takie jest w Polsce prawo i dopóki się nie zmieni będzie jak jest.
Weronika Król
2016-05-17 09:49:58

Nie umknęły, obowiązują już rok czasu i skutecznie je egzekwujemy
MFK Doradztwo i Windykacja
2014-05-09 19:37:18

Szukaj firm windykacyjnych
Nazwa firmy:
Kwota windykacji:
Obszar geograficzny:

Kalkulatory

Kwota:



Okres "od":


Okres "do":




Wybrane wpisy z bazy firm
Zajmujemy się podnoszeniem świadomości społecznej w obszarze poszanowania publicznego dobra. Nasz core busines to windykacja należności masowych o niskich nominałach od osób fizycznych.

Zasięg działania: Europa

Zasięg działania: Europa